niedziela, 18 października 2015

Rozdział IV



Carla wypadła z zamku. Liście cicho chrzęściły pod jej stopami, kiedy w pełnym słońcu biegła w stronę boiska do Quidditcha. Nie zwracała uwagi na okrzyki uczniów, kiedy ich niechcący potrącała. Pędziła przed siebie, kurczowo ściskając w dłoni list i nie zatrzymywała się. Czemu wybrała akurat to miejsce? Uznała, że o tej porze boisko będzie opustoszałe, bo wszyscy będą cieszyli się ostatnim dniem ładnej pogody nad jeziorem.
Na środku boiska potknęła się i upadła na twarz. Zdarła sobie przy okazji kolana i łokcie, ale nic sobie z tego nie robiła. Nie to teraz było najważniejsze. Przewróciła się na plecy i koszulą wytarła sobie twarz z ziemi.
Jak to możliwe, że jej spokojne życie znowu zostało zaburzone? Jak to możliwe, że grozi jej niebezpieczeństwo?
Chwyciła kopertę, odetchnęła kilka razy, żeby się uspokoić i jeszcze raz, już mniej roztrzęsiona, przeczytała list.

Droga Charlotte Blue!
  Nie będziemy się rozpisywali, ponieważ nie mamy na to czasu. Całą sprawę streścimy w paru zdaniach.
  Nie znalazłaś się w tym świecie przypadkiem - w końcu nie ma w nim już miejsca na nieprzewidziane kroki. Zostałaś tutaj sprowadzona przez nas - PWD. Jest to grupa, która została stworzona już bardzo dawno temu, mająca na celu ochronę świata czarodziejów przed niebezpieczeństwem. Teraz jest nim potężny czarnoksiężnik Lord Voldemort. Pewnie już o nim słyszałaś. Jeszcze nie jest w pełni sił, ale już od 4 lat bardzo się rozwija. Niestety nie możemy z tym wiele zrobić - jesteśmy za słabi. Poczyniliśmy jednak parę kroków, by mu w tym przeszkodzić.       
  Sprowadziliśmy ciebie. Nie jesteś zwykłą dziewczyną. Jesteś jedną z niewielu osób, które mogą się dogadać z dawno zapomnianymi celtyckimi bogami. Reszta z nich już dołączyła do PWD.
  W liście nie możemy udzielić ci więcej informacji na ten temat. Niestety musimy przejść do niemiłych spraw. Dowiedział się o nas sam Voldemort. O tobie także. Grozi ci wielkie niebezpieczeństwo. Póki co w Hogwarcie nic ci się nie stanie, ale podczas świąt będziesz musiała bardzo uważać. Ojciec twojego przyjaciela wie o wszystkim - on ci pomoże i wyjaśni więcej.
  Do zobaczenia w grudniu.
PWD

 Jeszcze raz się przekonała, że to wszystko prawda. Po co oni ją w to zaplątywali? Po co ją sprowadzili? Teraz Voldemort i śmierciożercy chcą ją zabić. Wszyscy chcą zgładzić tą bezbronną dziewczynę. A ona nic nie może zrobić. Bo przecież co poradzi na ataki potężnych czarodziejów. Poza tym co ona ma do celtyckich bogów? Jak może się z nimi dogadać? O co w ogóle chodzi? Czy dziadek miał z tym coś wspólnego? Czyli może uratować świat przed Voldemortem? Może uratować Jamesa, Remusa, Syriusza i Petera przed strasznym losem? Ojciec, którego z jej przyjaciół ma mi pomóc? Pewnie Jamesa, bo to jego tata był w tej okropnej książce, która ją tu przeniosła.
 Nękana zbyt dużą ilością pytań, zasnęła.

~~~~~~~~~~

   Wieczorem Peter z Remusem siedzieli na kanapie przy kominku w pokoju wspólnym Gryfonów. Na stoliku porozrzucane było mnóstwo zapisanych kawałków pergaminów. Remus w ręce trzymał książkę do mugoloznawstwa i zawzięcie tłumaczył coś koledze.
– W takim razie, powiedz mi co to jest telefon – zakończył swój wykład Lupin. Zauważył, że jego przyjaciel nie słuchał nic, co mu przez ostatnie piętnaście minut tłumaczył. Mniej uzdolniony kolega bezmyślnym wzrokiem śledził tańczące płomienie w kominku.
– Mówię do ciebie! - podirytowany Remus trzasnął Petera książką w głowę.
– Auć! Uważaj jak wymachujesz tymi rękami! – krzyknął Peter i znów przestał zwracać uwagę na rzeczywistość.
Lupin teraz był już całkiem zdezorientowany. Wiedział, że często zdarza się Peterowi zamyślić, ale nie aż tak mocno... Trącił go w ramię.
– Co się dzieje?- spytał.
– Co, co się dzieje?
– Dziwnie się zachowujesz.
– Ja?
– Peter, nie udawaj. Przecież widzę, że coś się stało. Nie zachowujesz się normalnie.
– Po prostu martwię się o Carlę. Zniknęła tak nagle i nigdzie jej nie ma... – westchnął.
– Hmmm, a więc o to chodzi. Spokojnie, Carla na pewno sobie poradzi. W końcu jest już dużą dziewczyną – spróbował zażartować  Remus.
  Niepokój Petera trochę zmalał. Przecież co by mogło jej się stać? W końcu Carla często gdzieś znika. Trochę się uspokoił, ale coś w środku mówiło mu, że nie wszystko jest w porządku.
– Na dzisiaj koniec nauki – rozkazał Remus, dalej dostrzegając ślady zmartwienia na twarzy przyjaciela.
  Na te słowa Peter zapomniał o wszystkich zmartwieniach, a jego humor znacznie się poprawił.

~~~~~~~~~~~~~~~

  Kiedy się obudziła, był już wieczór. Spoglądała prosto na czerne ogromne niebo, usypane gwiazdami. Nie widziała wyraźnie, więc kilka razy zamrugała. Zauważyła, że jest przykryta bluzą, a przecież nie pamiętała, żeby miała jakąkolwiek. Zdała sobie sprawę, że nie jest sama, słyszała czyiś głęboki oddech. Lekko poruszyła się.
– O wstałaś – zauważył James.
– To twoja bluza? – spytała Carla, podnosząc się i siadając obok kolegi.
– A myślisz, że normalnie siedziałbym w tej temperaturze w samej koszulce? – zaśmiał się, rozkładając ręce.
– Oh, no... tak... Nie musiałeś – zmieszała się, oddając Gryfonowi okrycie.
– Wygrzałaś ją.
  Carla rozejrzała się po boisku. Co ona tu... Dopiero teraz przypomniała sobie powód, z którego się tu znalazła. List. Gdzie on jest? Nigdzie go nie widziała. Zaczęła go szybko szukać - w kieszeniach, na trawie. Nigdzie go nie było.
– Był tutaj jakiś list? – spytała zdenerwowana.
 – Tak – chłopak podał jej kopertę.
 – Czytałeś go? – warknęła, a atmosfera naraz się napięła.
 Chłopak nerwowo przejechał ręką po włosach i odwrócił wzrok.




– Jak mogłeś?! Nie wiesz, co to znaczy tajemnica korespondencji?! Pozwoliłam?! Idiota! – krzyczała Carla, dodając coraz to gorsze obelgi. Chodziła w kółko przed siedzącym kolegą, prawie na niego wpadając.
  James jeszcze nigdy nie widział jej tak wściekłej. Zazwyczaj niczym się nie przejmowała, nie denerwowała się, a przynajmniej po sobie tego nie pokazywała. A teraz wpadła w taką złość, co było naprawdę wielką odmianą.
– Grozi ci niebezpieczeństwo – prostym stwierdzeniem, chłopak przerwał krzyki dziewczyny.
– Oh, doprawdy? – syknęła.
– Grozi ci niebezpieczeństwo, więc tak czy siak powinniśmy się o tym dowiedzieć. W końcu jesteśmy twoimi przyjaciółmi.
  Złość Carli trochę zmalała, kiedy zdała sobie sprawę, że przecież i tak by o tej całej sprawie powiedziała Jamesowi, Syriuszowi, Remusowi, a nawet Peterowi. Musiałaby ich o tym poinformować, bo sama nie sobie dałaby rady z Voldemortem, ze Śmierciożercami, a co dopiero ze strachem przed nimi.
  Klapnęła obok Gryfona.
– No tak, masz rację – schowała twarz w ramionach.
– Co zamierzasz? – spytał rzeczowym tonem James.
Carla spojrzała mu w oczy. James dostrzegł w nich strach i niepewność. Nie dziwił się, że dziewczyna się boi. Tyle w życiu przeszła. Musi jej być strasznie ciężko.
– Nie wiem – odpowiedziała i ponownie spuściła wzrok.
  Gryfon poczuł, że powinien coś powiedzieć. Coś co by pocieszyło Carlę, dodało jej pewności, sprawiło, że poczułaby się bezpieczna. Ale jak to często w tych sytuacjach bywa nic odpowiedniego nie przychodziło mu do głowy, więc obiął tylko przyjaciółkę ramieniem i powiedział krótkie:
– Poradzimy sobie. Obiecuję.
  Kiedy Carla popatrzyła na Jamesa, dostrzegł na jej twarzy wdzięczność. Czyli jednak trafiłem – ucieszył się w duchu – Takie proste słowa, a tak dużo zdziałały.

~~~~~~~~~~

– W kolejną sobotę pełnia – po godzinie ciszy odezwał się James do Carli. Mogła być już około jedenasta w nocy, ale oni nie przejmowali się, że powinni już dawno znaleźć się w zamku. W końcu już nie o takich godzinach wracało się do dormitoriów.
– Tak... Wpadłeś już na jakiś pomysł pomocy Remusowi?
– Oczywiście! Zostaniemy nielegalnymi animagami – stwierdził James, tak spokojnie, jakby właśnie obwieścił, że idzie zjeść pączka z marmoladą i cukrem pudrem. Chociaż nie. O tym mówiłby z większym przejęciem.
Carla nie przejęła się tym zbytnio. Przecież wiedziała, że tak się to skończy. Bardziej interesował ją fakt, że jej obecność w tym świecie nie wpłynęła na te wydarzenia. Odnotowała go w pamięci.
– Głodna jestem – oznajmiła dziewczyna.
– A czy to coś nadzwyczajnego? Ty zawsze jesteś głodna – zakpił James. – Chodź zwędzimy coś z kuchni.
Podnieśli się z ziemi i otrzepali swoje ubrania z brudu. Razem ruszyli w stronę zamku.
   Gdzieś w połowie drogi Carla zadała od dawna nurtujące ją pytanie:
– Bardzo ją kochasz?
   James popatrzył na nią zdziwiony. Takiego pytania na pewno się nie spodziewał. Tak, kochał ją. Pomimo wszystkich niemiłych uwag, wszystkich odrzuceń, przykrości jakie mu sprawiła, kochał Lily jak nikogo innego.
– A nie widać?
– Nie poddawaj się – uśmiechnęła się – Kiedyś się zgodzi z tobą umówić.
James po raz kolejny zdał sobie sprawę, że Carla wie o nich więcej niż przypuszczał. I uświadomił sobie, że nie wie o dziewczynie za dużo. Nie wie nic, co się działo z Gryfonką przed przybyciem do Hogwartu. Zawsze unikała tego tematu, a huncwoci jej nie naciskali. Ale może to jest właśnie moment, żeby dowiedzieć się czegoś więcej?
– Mogłabyś mi opowiedzieć coś o sobie z tamtego świata? – spytał przystając na chwilę.
   Zdziwiona dziewczyna zatrzymała się w pół kroku. Po co on o to pyta? Przecież wie, że nie lubi o tym rozmawiać. A może czas im o sobie trochę powiedzieć.
   Odwróciła się do chłopaka i wzięła głęboki oddech.
– W tamtym świecie nie byłam lubianą osobą. Nie miałam przyjaciół, kolegów, znajomych. Tylko rodziców, babcię i dziadka. Dziadek zmarł zaraz przed przeniesieniem się tutaj. Nie miałam łatwego życia – w szkole wszyscy mnie upokarzali, śmiali się ze mnie. Dziewczyny z klasy mnie unikały. Nawet moi dziadkowie ze strony taty mnie nie lubili. Nie lubię o tym rozmawiać – zakończyła. Nie będzie mówić więcej. Nie jest to im póki co potrzebne. Może kiedy indziej. Kątem oka zauważyła, że James spuszcza trochę głowę, jakby zmieszany, że pobudził tak nieprzyjemną kwestię.
   Chwyciła Jamesa za rękę i pociągnęła go za sobą w stronę zamku. Jednak kiedy chłopak się nie ruszał, odwróciła się zdziwiona.
– Nie tęsknisz za nimi? Za rodziną?
   Poczuła, że w jej oczach pojawiają się łzy. Tyle mu jeszcze powie, ale to jest ostatnie pytanie w tej kwestii, na które udziela odpowiedzi. W końcu nie chce się tutaj rozpłakać.
– Oczywiście, że tęsknie. Próbowałam wrócić do tamtego świata, ale nie wiem jak. Może teraz dzięki PWD uda mi się z nimi zobaczyć? – rozmarzyła się. Po chwili potrząsnęła głową, jakby wyrzucając z niej te myśli. – Teraz idziemy do kuchni! Nie jadłam nic od rana!

~~~~~~~~~~  



    Witam! Przepraszam, że tak późno. Wiem, mam duże zaległości, ale nic na to poradzić nie mogłam :(  W mojej głowie brak było pomysłów. Ale jest! Napisałam! Komentujcie, oceniajcie! Bardzo was o to proszę!

20 komentarzy:

  1. Ugh! Piszę ten komentarz po raz trzeci i jeśli teraz się nie prześle, szlag mnie trafi.
    Świetny rozdział. James jest bezbłędny.Trochę ciekawski, ale taki... jamesowaty. Ciekawie się zapowiada. Co to te PWD? Hmm... nie mogę się doczekać nexta.
    Pozdrawiam i przepraszam, że tak krótko, ale nie chcę mi się po raz trzeci pisać długiego komentarza. Jeszcze się usunie...
    Weny życzę!
    Ann Black vel Aniela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heeej!
      Ja wiem jaki to ból kiedy się usuwa komentarz...
      W końcu znalazłam czas, żeby wam odpisać na komentarze :)
      Dziękuję bardzo, że je piszecie! To naprawdę pomaga :)
      Cieszę się, że spodobał ci się James :)
      Co do PWD... Wyjaśni się... Nie, nie wiem kiedy... Jak mi się zachce xd
      Jeszcze raz dziękuję!

      Usuń
    2. Hej!
      Na http://barwne-zycie-jamesa-pottera.blog.pl pojawił się nowy rozdział. Zapraszam!

      Usuń
    3. Serdecznie zapraszam do mnie na nowy rozdział.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Cześć :)
    Aaale się porobiło. Aż strach pomyśleć, co może się stać, kiedy noga Carli przekroczy próg Hogwartu. Na szczęście ma przy sobie najlepszych możliwych przyjaciół, a to daje nadzieję :) Słodkie było, że Peter tak się o nią martwił. No i wreszcie przełom - nasza bohaterka otworzyła się trochę przed Jamesem. Mam nadzieję, że po tym wyznaniu Carla i Huncwoci zbliżą się do siebie jeszcze bardziej, bo w jedności siła! Ciekawe też, jaką rolę w tym wszystkim mają do odegrania ojciec Jamesa i celtyccy bogowie.... Masz spore pole do popisu :)
    Z pozdrowieniami
    Eskaryna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje serce raduje się zpowodu teojego komentarza!!
      Cieszę się niezmiernie! Tak, przyjaciół to ona ma zdolnych :) Uznałam, że trzeba wrzucić tutaj troszke Petera, bo przecież huncwotów było czterech, a nie trzech :) Trzeba poświęcić każdemu z nich trochę uwagi :)
      Nie mogłam się powstrzymać przed dodaniem do opowiadania nutki mitologii! Tak to uwielbiam! Celtyccy bogowie odegrają dość ważną rolę w tym opowiadaniu, bo prawda jest taka, że przeniesienie się Carli do tego świata było tylko wstępem do tej zwariowanej historii.
      Do następnego rozdziału!
      Bianka

      Usuń
  3. Witam :)
    W końcu udało mi się przeczytać (głupi internet!!!). Naprawdę świetne !
    Dalej jestem za tym, żeby James był z Carlą, a nie Lily ale to raczej dlatego, że tak polubiłam tą postać.p. Zwykle wolę Jilly, ale teraz... no cóż.
    W każdym razie naciekowa jestem co to jest PWD. Może mi powiesz ;) ?
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału i mam nadzieje, że nie będzie trzeba długo czekać :)
    To buziaki i do przeczytania :*
    ~KIMI

    endowed-with-power.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam, witam!
    Ja także mam nadzieję, że nie będziecie musieli dużo czekać na następny rozdział. Ale to niestety nie zależy ode mnie, a od wymagań nauczycieli -.-
    James i Carla? Jeszcze nie wiem co z nim zrobię. Na początku miałam taki plan, żeby byli razem, ale nie jestem do niego przekonana...
    Nie, nie powiem ci co to PWD!
    Dowiesz się później!
    Dziękuję bardzo za komentarz!
    Bianka :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Nareszcie przeczytałam wszystko i bardzo z tego powodu się cieszę :D Widzenie Huncwotów na pierwszym roku jest strasznie słodkie, zwłaszcza jak wyobrażam sobie przyjaźń Jamesa i Syriusza <3
    Pomysł jest bardzo ciekawy, w życiu bym nie wpadła na coś takiego. Informuj mnie o nowych rozdziałach na moim blogu :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na rozdział pierwszy.

    http://blueroseffhp.blogspot.com/

    P.S Dziękuje ba miłe słowa <2

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję bardzo za miłe słowa! To dla mnie wiele znaczy, zwłaszcza z ust tak dobrze piszącej osoby!
    Ty byś nie wpadła? Co ty gadasz? Przecież twój pomysł na opowiadanie jest taki świetny!

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam, witam!
    Znalazłam wczoraj chwilę, by przeczytać rozdział przed snem, a dzisiaj jestem z komentarzem!
    Scena z Carlą i Jamesem była mega urocza! Ona ukradnie go Lily! :c
    No i wiemy w końcu co było w tym liście - nie zgadłam. W każdym razie bardzo ciekawie to wymyśliłaś, nigdy się z czymś takim nie spotkałam co jest super, bo ileż można czytać o jednym i tym samym? No właśnie. Dlatego też życzę Ci jak najwięcej obserwatorów, bo jak najbardziej zasługujesz!
    Pozdrawiam cieplutko!
    AleksandraOla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo cieszę się, że ci się podoba!
      Nie wiem jeszcze co tam z tym Jamesem będzie -.- Pożyjemy, zobaczymy.
      Dziękuję ci bardzo za tak miłe słowa. Starałam się wymyślić coś oryginalnego i cieszę się, że się udało!

      Usuń
  8. Cześć!
    Na Twojego bloga nie wpadłam przypadkowo; na jednej z grup zapytałam o takową tematykę i pojawiłaś się Ty ze swoim blogiem. Ja obiecałam komentarz, więc jestem :)
    Dobrze... zacznijmy może od samego pomysłu na fabułę - jest niezły. Nie do końca dopracowany, ale faktycznie niebanalny, a przynajmniej ja nie spotkałam się wcześniej z podobnym. Myślę, że parę rzeczy trzeba by tu dopracować, w sensie bliżej wyjaśnić i ciekawie przedstawiać. No ale może zachowałaś to na dalsze rozdziały :)
    Dalej... język. Cóż, tu mam troszkę więcej zastrzeżeń. Na pewno na Twój styl na wpływ to ile masz lat, ile blogów prowadziłaś wcześniej, ile przeczytałaś książek... Jestem pewna, że z czasem będzie coraz lepiej :) Jeśli mogę Ci coś poradzić - poświęć trochę więcej na opisy przeżyć wewnętrznych, fabuła Twojej historii bardzo tego potrzebuję. Brakuję mi też troszkę... kolorytu. No i są jeszcze błędy interpunkcyjne, ale od tego zawsze są bety :)
    Bohaterowie są Twoi i nie chciałabym w to wchodzić z butami, że tak powiem :)
    Bardzo dobre opisanie przyjaźni Syriusza i Jamesa jest Twoim najmocniejszym argumentem.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę jak najlepszego wykorzystania potencjały!

    [disconsolate-generation.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć!
      Jak ja długo czekałam na taki komentarz! Po raz pierwszy ktoś wytknął mi błędy. Bardzo się z tego powodu cieszę, bo pomaga to w doskonaleniu umiejętności. W następnych rozdziałam spróbuję się poprawić :) Co do fabuły - wiele powinno wyjaśnić się w przeciągu dwóch rozdziałów.
      Naprawdę dziękuję ci za komentarz. W końcu założyłam tego bloga, żeby rozwijać swoje umiejętności, a nie stać w miejscu.

      Usuń
  9. Hejka, uznałam, że skoro mnie czytasz, to też tu zajrzę c:
    przeczytałam tylko ostatni rozdział, ale jak znajdę jeszcze chwilkę, to postaram się nadrobić.
    " - Oczywiście! Zostaniemy nielegalnymi animagami - stwierdził James, tak spokojnie, jakby właśnie obwieścił, że idzie zjeść pączka z marmoladą i cukrem pudrem. Chociaż nie. O tym mówiłby z większym przejęciem." to jest takie cudownie Jamesowe, generalnie obsesja na punkcie jedzenia wydaje mi się bardzo... huncwocka xD może tylko Remus by się z tego odrobinę wyłamywał.
    Co do stylu, to wyżej wymienione było parę uwag, ale ja powiedziałabym tak - jest całkiem w porządku, ale ogólnikowo. Zasugerowane przez kogoś opisywanie przeżyć jest dobrym pomysłem, myśl też o tym, jaki efekt chcesz wywołać na czytelniku w danym momencie. Kiedy ma być napięcie,kiedy ma się potoczyć szybko cała akcja, od tego zależy ilość tekstu i to jaki ma być. Wiesz na pewno o co mi chodzi c:
    Poza tym, twój styl ma niewątpliwy plus - mianowicie brak przeładowania. Jest prosty, ale lekki. Jeszcze można go czymś uzupełnić i to pewnie z rozdziału na rozdział się rozwinie, ale czyta się lekko. Nie zanosi się na to, że pójdziesz w stronę przeładowanych metaforami i stadem epitetów tekstów.
    Fabuła w sumie nie do końca mi bliska, w sensie mało ff czytam, a taka tematyka nie należała raczej do czytanych przeze mnie rzeczy xD niemniej zanosi się ciekawie, sama postać Carli dla mnie póki co rysuje się jeszcze słabo (ale może we wcześniejszych rozdziałach to było więc nie mogę się wypowiedzieć do końca). Lubię, że nie jest pominięty Peter. Czytasz mnie to wiesz, że sama też go nie pomijam, a u wszystkich zawsze jest go strasznie mało. Także no, piona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, witam!
      Myślę, że kiedy nadrobisz wcześniejsze rozdziały, lepiej zrozumiesz to opowiadanie.
      Dziękuję za rady, na pewno postaram się je wykorzystać w następnych rozdziałach. Cieszę się, że podobał ci się fragment z pączkiem. Długo nad nim myślałam xd Ja też zawsze wyobrażałam sobie huncwotów jako miłośników jedzenia :)
      Za dwa rozdziały powinno się dużo wyjaśnić!
      Dziękuję za komentarz! *przybija pione

      Usuń
  10. Przepraszam! Sory że tak długo ale ostatnio nie wychodziłam na blogger :/
    Rozdział jak zwykle świetny tylko nie wykorzystałaś mojej propozycji na list foch! Była ona przecierz genialna :D
    Ale tak na serio to bardzo fajna rozdział no w sumie to ja na jej miejscu bym nie przeżyła dnia bez jedzenia wiec szacun ;)
    Do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  11. „Spoglądała prosto na czerne ogromne niebo” - czarne
    „ obiął tylko przyjaciółkę ramieniem” – objął

    Mimo iż wiem, że James będzie pewnie z Lily, to ciągle liczę, ze jednak zakocha się w Carli:D Uwielbiam wątki romantyczne w opowiadaniach i chyba jeszcze przez długo będę szukać dla głównej bohaterki partnera. A że James jest tak blisko…
    Podoba mi się pomysł z tym listem i tym, co zostało w nim zawarte. Przynajmniej wiemy teraz, po co to przeniesienie. I coś czuję, że będzie się działo! ;)

    Pozdrawiam
    Sila-jest-we-mnie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Lydia Land of Grafic